NACIĄGACZE

Niestety w świecie zakupów zawsze byli, są i zawsze będą tak zwani naciągacze. W dzisiejszym świecie nie jest to dla nas już takie oczywiste i tak samo nie jest to bezpośrednie naciąganie, a zmieniło się raczej w bardzo sprytne wybiegi doskonałych specjalistów z dziedziny handlu i marketingu. Wielkie sieci handlowe korzystają z opinii oraz porad największych ekspertów z zakresu psychologii społecznej, którzy opracowują specjalne plany strategiczne, mające zapewnić poszczególnym punktom handlowym, jak najlepsze obroty handlowe. W wielkich supermarketach odpowiednio rozmieszczone towary niejako swoim opakowaniem, kolorami, promocyjnymi cenami, zmuszają nas do ich zakupu, nawet pomimo tego, że wcale ich nie potrzebujemy, że być może za kilka dni wyrzucimy je do kosza. Takie są prawa, jakimi rządzi się dzisiejszy świat handlu. Naciągacze to ludzie, którzy stoją na targowiskach i zachwalają swoje produkty pomimo nawet tego, iż doskonale wiedzą, że to zwykły, potocznie nazywany szmelc. Znane marki organizują wielkie wyprzedaże posezonowe, chociaż są one jedną wielką ściemą, bo przed wyprzedażą, podnosi się tak naprawdę i to znacznie ceny wszystkich produktów, żeby następnie można było dać na nie jakiś super rabat, a sklepy przecież muszą wyjść na swoje… Naciągacze znają doskonale wszystkie techniki psychologiczne, którymi zachęca się ludzi do kupowania teoretycznie zbędnych rzeczy. Piękne kolory, wielkie napisy, teoretyczne ogromne przeceny sprawiają, że ludzie dają się nakłaniać na kupowanie wielu rzeczy, być może nawet wcale niepotrzebnych.